PoszukiwanieLeona Dzieje moich rodzin w czasie II Wojny Światowej naznaczono licznymi dramatycznymi wydarzeniami. Kolejną dotąd nie wyjaśnioną do końca sprawą są losy Leona Jeneralczyka, najmłodszego brata mego ojca Władysława. W przeciwieństwie do Józefa którego rodzice poszukiwali jeszcze w czasie wojny poprzez PCK i DRK oraz po wojnie poprzez PCK, Leona nie poszukiwali rodzice ani rodzina z Poznania. Myślę że dziadek Marcin otrzymał od władz okupacyjnych III Rzeszy wiadomość o Leonie jako poległym na polu walki. Po śmierci dziadka w 1950 roku, nikt nie poszukiwał powiadomienia aby ustalić miejsce pochowania Leona lub poczynienia ustaleń co do okoliczności i miejsca w jakim zginął a także gdzie dokładnie spoczywa. Na pytanie „..co stało się ze stryjkiem Leonem?”, od rodziców słyszałem „zginął na samym początku wojny…”.
Pobrałem ze strony Elektronicznej Ewidencji Ludności Miasta Poznania eKartotekaPoznań, skany stron ewidencyjnych, dotyczące rodziny Jeneralczyk. Po analizie odkrytych kart uzyskałem szereg nowych informacji które starałem się poukładać w logicznym porządku. W zbiorach fotografii pozostałych po ojcu Władysławie było szereg informacji które tata pod koniec życia w latach 1985-90, porządkował oraz uzupełniał opisy osób i faktów dotyczących fotografii, robił to swoim równym i wyraźnym pismem odręcznym. Doskonały przykład Jego pisma to dopisek „…Jeneralczyk” po podpisie „…brat Leon”, na odwrocie wyżej zamieszczonej fotografii stryjka Leona, którą wysłał „..na pamiątkę Władkowi i Bratowej” z miejsca służby KOP Osowce. Poniżej zamieszczam skan karty ewidencji ludności miasta Poznania dotyczącej Leona, Jego urodzeniu oraz kolejnym zmianom adresów zamieszkania czy miejsca pobytu.
Jak wynika z zapisu w Księdze Ewidencyjnej stryjek Leon Jeneralczyk to syn Marcina i najmłodszy z Marianny de domo Łagodzińskiej. Urodził się w Poznaniu dnia 16 stycznia 1914 roku. Marianna Jeneralczyk wkrótce 12.09.1914 umiera. Ostatni wypisany adres zamieszkania rodziny to Poznań ulica Forteczna 33. Zapraszam również na strony opisujące historię twierdzy w Osowcu nad Biebrzą. Tam właśnie urywa się ziemski ślad po stryjku Leonie. Może dzięki wytrwałości w poszukiwaniach, uda mi się ten ślad wydłużyć i dopisać dalszy ciąg Jego biogramu ?. WIKIPEDIA strona opisów podziemi i fortyfikacji TwierdzaOsowiec
Twierdza Osowiec to rosyjska twierdza znajdująca się na trasie Białystok – Ełk, kilka kilometrów za Mońkami. O jej wyjątkowości stanowi fakt, iż nigdy nie została zdobyta. Opis tego niezwykłego miejsca rozpoczniemy wierszem z tomiku Mirosława Worony „Nietoperz historii”:
„W zapomnianych miejscach na cegłach siadam
Znajomym szeptem mówią do mnie schrony
I z psyche twierdzy o przyszłości rozmawiam
Przez utrwalony głos
Cerkiewnych i kościelnych dzwonów
Słyszę jak przy koszarach modlitwa smutku
W różnych językach płynie
Na centralnym placu orkiestra gra melodię
W rytm dostojny i miarowy
Maszerują synowie Marsa
Z Osowca – Twierdzy biegną wspomnienia
Wystukane podeszwami wojskowych butów.”
KOP_Osowiec to opracowanie wykonane na podstawie materiałów pobranych z Internetu na które się tam powołuję. Zapraszam także do czytania opracowania złożonego z pobranych w Internecie materiałów dotyczących historii Twierdzy Osowiec Festung Ossowicz czy też wypis Osowiec_Twierdza. Zapraszam również do czytania opracowania o roli KOP w systemie bezpieczeństwa II RP przed wybuchem Wojny 1939 roku, wg. strony Studio Wschód, gdzie na końcu jest link do opracowania wg. Studio Wschód. ŁowcySowietów. Proszę również zapoznać się z artykułem Włodzimierza Kozłowskiego z 1980 roku, opartego o bardzo liczne cytowane w bibliografii materiały źródłowe. Artykuł został digitalizowany i umieszczony w zbiorach cyfrowych Muzeum Historii Polski : MuzeumMazurskoWarminskie
Konkluzja co do losów Leona pozostaje nie jednoznaczna. Wynika zarówno z artykułu Włodzimierza Kozłowskiego ale również z opracowań na stronie poświęconej Bitwie nad Wizną na znanym profilu WP BitwaPodWizną. Cały artykuł Włodzimierza Kozłowskiego znajduje się w Archiwum Cyfrowym Uniwersytetu Łódzkiego Acta Universitatis Lodziensis. Folia Historica 05. 1981
Rozpoczynając poszukiwania, 23 sierpnia 2016 roku, wypełniłem i wysłałem elektroniczny formularz poszukiwania pobrany bezpośrednio ze strony DRK (Deutsches Rotes Kreutz). Poniżej załączam link do pierwszej strony e-maila, potwierdzenia odebrania tego dokumentu. DRK_LeonJeneralczyk. Optymizmem napawał wtedy fakt że na moje zapytanie do dawnej ROPWiM (Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa) kierowanej ówcześnie przez profesora Krzysztofa Kunerta, otrzymałem bardzo szybką odpowiedź lecz z Departamentu Dziedzictwa Kulturowego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Było to pismo oficjalne z zapowiedzią interwencyjnego działania w kierunku zbadania aktualnej fazy poszukiwań stryja Leona w Biurze Poszukiwań PCK Odpowiedź MKiDNoLeonie. Poniżej zamieszczam skan pisma otrzymanego z PCK. Potwierdza ono datę urodzenia stryjka Leona którą poznałem wcześniej, analizując dokumenty pobrane z Archiwum Cyfrowego miasta Poznania.
Po około roku nadeszła ostateczna negatywna odpowiedź z PCK, która raczej świadczy o pominięciu moich sugestii, zawartych w uzupełnieniu do uprzedniego zgłoszenia poszukiwania.
Otrzymałem także pismo odpowiedzi DRK z siedzibą w Monachium BRD. Kieruje ono moje dalsze poszukiwania stryjka Leona do trzech wyspecjalizowanych instytucji poszukiwawczych oraz oczekuje w tej sprawie na moją decyzję. Odpisałem niezwłocznie, że zgadzam się na przekazanie sprawy do wskazanych Instytucji oraz proszę o dołożenie starań w celu odnalezienia jakiegokolwiek śladu w dokumentach przejętych po III Rzeszy.
Tłumaczenie : „Dziękujemy za Twoje zgłoszenie, informujemy że możemy przekazać Twój list według zakresu kompetencji, do przeglądu i dalszego rozpracowania właściwym instytucjom które wymieniamy :…”. Właśnie nadeszła pierwsza odpowiedź z wymienionej w piśmie DRK wyspecjalizowanej Instytucji federalnej Volksbund Deutsche Kriegsgräberfürsorgen.
Tłumaczenie głównej myśli pisma : „Skierują zapytanie dalej do wyspecjalizowanej Deutsche Dienstelle w Berlinie przy Eichborndamm 179 która posiada archiwa centralne byłego Wehrmachtu z czasów III Rzeszy podczas II Wojny Światowej…”. Właśnie nadeszła druga odpowiedź z wymienionej w piśmie DRK wyspecjalizowanej Instytucji federalnej Deutsche Dienststelle (WASt) z Berlina.
Tłumaczenie głównej myśli pisma : „Deutsche Dienstelle w Berlinie przy Eichborndamm 179, informuje że archiwach centralnych byłego Wehrmachtu podczas II Wojny Światowej, nie odnaleziono dokumentów dotyczących pańskiego stryjka Leona Jeneralczyka…”, Sugerują możliwość dalszych poszukiwań gdy wpłyną uzupełnienia zgłoszenia które pozwolą rozszerzyć poszukiwania”. Ja wyślę, ponownie Zapytanie, podam dane rodziców Leona, Marcina i Marianny, ale także ostatni adres zamieszkania Marcina i Eleonory II żony, na który mógł być dostarczony telegram o śmierci. Stanowczo zwrócę uwagę na fakt że Leon poległ na polu walki jako polski żołnierz, przeciwnik niemieckiego Wehrmachtu jako najeźdźcy. Należy przeto szukać w rejestrach pochowanych przez Wehrmacht, rozpoznanych na polu walki polskich żołnierzy. Poniżej przedstawiam treść pisma mojej odpowiedzi do DD w Berlinie. „Niniejszym informuję że niemieckie Urzędy przed 1918, często pisały nasze nazwisko jako Generalczyk. Dane ówczesnych rodziców Leona, Marcina i II Żony Eleonory z domu Spławska, ich ostatni adres zamieszkania na który mógł być dostarczony telegram o śmierci Leona, to Poznań ulica Jeżycka 33. Stanowczo zwracam uwagę na fakt, że stryjek Leon poległ na polu walki jako polski żołnierz, poległ w walce z niemieckim Wehrmachtem. Należy przeto szukać w rejestrach pochowanych przez Wehrmacht, rozpoznanych na polu walki polskich żołnierzy.”.
Po długim milczeniu pojawia się nieproszone zagadkowe pismo Volksbund Deutsche Kriegsgräberfürsorge e. V. Jak gdyby nigdy nic, proponują mi dotowanie akcji „Kwiaty dla Costermano – i innych nieznanych żołnierzy”. Obcesowa propozycja nie spotka się z moją aprobatą. Myślę że nie jestem na tyle altruistyczny aby aprobować takie odwrócenie sytuacji. Nawet nie udają że Im przykro, że nie potrafią ustalić gdzie pochowali mojego stryjka, a już wyciągają rękę po pieniądze !. Najpierw to Wy ustalcie gdzie jest grób mojego stryjka Leona !.
Zamieszczam pełne tłumaczenie tego Pisma, po to by nie było wątpliwości jaka propozycja wychodzi w zamian za uprzejmą prośbę o ustalenie miejsca pochówku. Przewodnia myśl brzmi jak przytyk „…nie stawiacie kwiatków na groby niemieckich żołnierzy, którzy przypadkiem polegli na waszej ziemi, może więc zrobisz kosztowny gest i wesprzesz naszą akcję”. To znowu kolejna próba zamiany ról w historii !. Bardzo dziękuję Pani Irenie Grabowskiej za przetłumaczenie tego Pisma.
Pokazuję także dalsze wysiłki, próby podjęte przy udziale przyjaciół z mojego Stowarzyszenia Rodzina Policyjna 1939 roku w Łodzi, głównie Marka Statkiewicza. Zadał sobie wiele trudu, częściowo szedł moimi ścieżkami które miałem już za sobą, ale telefony do Grupy Rekonstrukcyjnej Wizna coś dały. Markowi udało się otrzymać adres pocztowy i elektroniczny do Centralnego Archiwum Wojskowości we Freiburgu BRD. Napisałem tam niezwłocznie drogą elektroniczną. Poniżej oryginały i tłumaczenia : Moje zapytanie do Bundesarchiv-Militaerearchiv, Freiburg BRD, MilitarArchiFreiburg oraz nadesłana odpowiedź z Bundesarchiv-Militaerearchiv, Freiburg im Breisgau BRD RevArchiFreiburg
Podany w odpowiedzi Bundesarchiv-Militaerearchiv link do zasobów CAW jest nieścisły, właściwie błędny. Mnie udało się odnaleźć inny link do zasobów archiwalnych, one budzą moje duże zainteresowanie. Będę chciał z nimi zapoznać się, jak tylko będzie to możliwe ArchiwumWojskoweWarszawa. Jak widać nadal brak jakichkolwiek obiecujących wiadomości o stryjku Leonie, będę oczywiście próbował dalej poprzez Centralne Archiwum Wojskowe i poprzez IPN. Liczę także na prace nad ujawnieniem Listy Białoruskiej, jeśli będą się posuwały żwawiej, to może Tam odnajdą się jakiekolwiek ślady Stryja Leona.
Kuropaty na obrzeżach Mińska to miejsce pochówku tysięcy ofiar represji stalinowskich, w tym Polaków. Według historyków polskich i niezależnych badaczy białoruskich na uroczysku Kuropaty, mogą spoczywać ofiary zbrodni katyńskiej. Jednak dotąd przeprowadzono nieliczne ekshumacje na tym terenie. Szacunki liczby pochowanych tam ludzi wahają się od 30 tysięcy do 250 tysięcy. Od września 1939 r. do czerwca 1941 r. zabito na Białorusi co najmniej 8,6 tys. polskich oficerów i 8 tys. polskich cywilów – powiedział białoruski historyk Ihar Kuzniacov na polsko-białoruskiej konferencji naukowej w Mińsku.
Polscy historycy szacują, że z rąk NKWD w latach 1937-38 w Rosji zginęło 140 tys. Polaków. Po zajęciu przez Armię Czerwoną wschodnich województw II RP tylko do obwodu archangielskiego, na północy Rosji, trafiło ponad 55 tys. deportowanych. Umieszczono ich w 138 specjalnych osadach, nadzorowanych przez NKWD. Przy każdej powstał polski cmentarz, ponieważ z powodu trudnych warunków życia, surowego klimatu i obowiązku ciężkiej pracy przy niedostatecznym wyżywieniu śmiertelność w polskich osadach była wysoka.
Na zakończenie rozdziału zamieszczę skrywaną latami ciekawostkę. Otóż w Moskwie na Cmentarzu Dońskim, starej nekropolii w centrum miasta, pochowanych jest około 8-10 tys. ofiar stalinowskiego terroru, znajdują się tam także symboliczne groby ostatniego dowódcy Armii Krajowej, generała Leopolda Okulickiego „Niedźwiadka” oraz zastępcy Delegata Rządu RP na Kraj Stanisława Jasiukowicza „Opolskiego”.
© copyright by Wojciech Kazimierz Jeneralczyk
